poniedziałek, 4 marca 2013

Mitologia w wykonaniu studenckiego mózgu

Miałam sen. Rzadko pamiętam sny. Jeden, góra dwa na kilka tygodni.

Ja, moja rodzicielka oraz mój brat siedzieliśmy przy kuchennym stole, jedząc obiad. Nagle do kuchni wparował legendarny płonący ptak - Feniks. Tubalnym głosem nie otwierając nawet dzioba groził nam, że nas wszystkich zabije, po czym zarzucił swoim płomiennym ogonem wyrzucając stos małych ogników i zniknął. Zszokowani popatrzyliśmy po sobie, po czym dokończyliśmy obiad. Po jakimś czasie, wrócił Ojciec, głowa familii. W rękach dzierżył siatki z zakupami. W jednej z nich był Feniks. Martwy. Padre z bratem usmażyli Feniksa jak kurczaka i zjedli.

Od tamtej pory nie jadłam kurczaka.

2 komentarze: