niedziela, 19 lutego 2012

just another conversation about men, but could it be the whole truth?

xxxx:

on ma taki problem ze jest nieporadny i potrzebuje kogos kto bedzie nim kierowal
wg jego interesu oczywiscie

yyyy:

ale ty nie jesteś jego mamą, menadżerem ani doradcą
xxxx:

wlasnie. ja nie szukam takiego zwiazku..
ja nie wiem co ze mna jest nie tak
yyyy:

z tobą jest wszystko w porządku !
my po prostu nie pasujemy do tej rzeczywistosci wiesz?
do mentalności facetów tego stulecia
oni by chcieli zeby dziewczyna byla w domu jak matka - ugotowala uprasowala posprzatala obsluzyla a w lozku jak prostytutka i kochanka, przy kolegach jak cicha myszka a przy rodzinie jak bezwolny robot zgadzajacy sie na kazda ingerencje mamusi, babci itp itd
xxxx:

idelanie to okreslilas
wczesniej tez byli tacy faceci
ale byli bardziej mescy chyba
yyyy:
ale bylo chyba wiecej gosci z prawdziwego zdarzenia..

xxxx:
bo moze byli inaczej wychowywani
wiecej w domu robili
yyyy:

dokladnie, a teraz wszystkim sie w dupach poprzewracalo
od dobrobytu
xxxx:
a owczesne matki sa nadopiekuncze
yyyy:
dokladnie
xxxx:
jesli bedziemy miec synow to musimy miec to na uwadze
i ich tak nie rozpuscic..
yyyy:

w moim domu bedzie musztra
zrobie wszystko zeby w razie posiadania syna zrobic z niego chlopa a nie kluche
ostatnio zaczelam sie mocno zastanawiac nad bankiem spermy....
xxxx:
ale do wychowywania tez facet jakis by sie przydal
yyyy:
no racja
xxxx:
ale taki z prawdziwego zdarzenia..
moze na takich jeszcze trafimy..

2 komentarze:

  1. ja bym raczej skłaniała się ku bankowi spermy.
    Bzduro, u mnie nieźle. Przedmioty znośne, podział godzin beznadziejny, ale to nic. Tylko ludzie. I tu nie chodzi już o facetów.

    Wróciłam do artystycznego ja. Chodzę na foto, znów trochę babram się w fotografii. Piszę. Powoli, bo to opowiadanie jest moim osobistym wyciskaczem łez (wspomnienia). W mieście R. nie ma z kim porozmawiać(poza imprezowym panem K. i panią M. - aktualnie w żałobie; i których nie widuję za często). Czytam: Tokarczuk, Samozwaniec, Poświatowską i Witkacego. Wszyscy dookoła są prozaiczni, prości, normalni. Nie rozumieją mnie, śmieją się z dziwnych rzeczy, marzą tylko o imprezie albo nic-nie-robieniu.

    Byłam w sobotę (znów) w teatrze. Jak zwykle odstaję poza normę (kto normalny w naszym wieku chadza do teatru?!). I jest mi tylko czasem tak strasznie samotnie. Poza tym idzie wiosna, czekam na dalszy ciąg systemu bezpłatnych miejsc i piszę pamiętnik. Byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby nie samotność. Ale Ci litanię nasmoliłam...

    OdpowiedzUsuń