wtorek, 17 stycznia 2012

O i tak.

Jakie to miłe uczucie po prostu się pobawić, poczuć słodko, wolno i wesoło, flirtować, uśmiechać, pić do upadłego, wydzierać do mikrofonu stare piosenki Dżemu i Lady pank'u, rzucać śnieżkami o trzeciej nad ranem, przewalać po łóżku, łaskotać, chodzić do sklepu po kacowe piwo, patrzeć w oczy i zwyczajnie cieszyć...

Samotność zmienia, studia pewnie też zmieniają, zmienia i miejsce w którym się jest. Zmieniają spotkani ludzie. Smak gorzkich porażek razem z wiekiem jest coraz ostrzejszy i nie do wytrzymania; coraz bardziej hartuje.

A jak się chce uciec, zawsze jest stary antykwariat na cichej, gdzie miły starszy pan przez dwie godziny potrafi znosić książki jakie dusza zapragnie. I można siedzieć, wdychać ten cudowny pył i kurz, i wchłaniać literaturę, a potem wyjść z garścią książek i poczuciem że pieniądze które topnieją w kieszeni odpływają definitywnie w dobrą stronę. Prawda jest taka, że teraz wolę kupić sobie Bułhakova niż iść na pizzę...

1 komentarz: